SGO "Polesie" w wojnie obronnej 1939 roku


Samodzielna Grupa Operacyjna (SGO) "Polesie" została powołana rozkazem Naczelnego Wodza z dn. 9 IX 1939. Jej dowódcą mianowano gen. Franciszka Kleeberga, dotychczasowego komendanta Okręgu Korpusu IX w Brześciu. Zadaniem SGO było powstrzymywanie armii niemieckiej atakującej z kierunku Prus Wschodnich. Obrona rozciągać się miała od Brześcia poprzez Drohiczyn i Pińsk - aż do granicy ze Związkiem Radzieckim. Później SGO miała stanowić osłonę wojsk wycofujących się na południowy wschód do "Przedmościa Rumuńskiego".

SGO "Polesie" utworzono na bazie Wojskowych Ośrodków Zapasowych. Zachodnią część SGO stanowił Ośrodek Zapasowy 9 Dywizji Piechoty w Brześciu pod dowództwem gen. Konstantego Plisowskiego, przeznaczony do obrony "twierdzy Brześć". Po odparciu kilku szturmów niemieckich - obrońcy opuścili twierdzę nocą 16/17 IX i odeszli w Lasy Janowskie. Osobna dywizja "Kobryń" (późniejsza 60-ta) powstała w Ośrodku Zapasowym w Kobryniu. Jako bazę miała 82, 83 i 84-ty pułk piechoty, a jej dowódcą był płk Adam Epler. Z Ośrodków Zapasowych w Baranowiczach i Słonimiu ponadto utworzono dwa zgrupowania: "Drohiczyn Poleski" i "Jesiołda" (w sile ok. pułku piechoty każde).

Oddziały miały swoje sztaby, wzmocnienie artylerią, tabory i szpitale polowe. Broni dla piechoty było dużo. Mało było cięższych dział, granatników i broni przeciwpancernej. Nie było artylerii ciężkiej, a stale brakowało amunicji - zwłaszcza dla artylerii.

Dowództwo nad całością Grupy sprawował gen. Kleeberg ze swoim sztabem i swoimi służbami.

Formowanie dywizji "Kobryń" zakończono 14 IX, a już 15 do 18 IX stoczyła ona zwycięską bitwę o utrzymanie Kobrynia. Na rozkaz gen. Kleeberga dywizja "odskoczyła" w nocy 18/19 IX na południe, w okolice Dywina.

SGO "Polesie", decyzją jej dowódcy wycofywała się na południe w kierunku "Przedmościa Rumuńskiego".

Załączona mapka przedstawia szlaki bojowe oddziałów SGO "Polesie" oraz miejsca walk i daty postoju głównych sił oraz sztabu Grupy.

Gdy 17 IX Sowiety napadły na Polskę i odcięły drogi na południe, podjął gen. Kleeberg decyzję pójścia na pomoc walczącej Warszawie. W marszu na zachód, wojska przeprawiły się 27 IX przez Bug w okolicy Włodawy ocalałym mostem kolejowym oraz mostem pontonowym (wykonanym przez saperów), a także brodem.

Tymczasem od pierwszych dni września, spychane przez Niemców atakujących z Prus Wschodnich, wycofywało się Zgrupowanie Kawalerii z SGO "Narew" pod dowództwem gen. Zygmunta Podhorskiego. Zgrupowanie to, składające się z brygad: Suwalskiej (płk Kazimierz Plisowski) i Podlaskiej (gen. Ludwik Kmicic-Skrzyński) - otoczone 13 IX pod Wysokiem Mazowieckiem i Brańskiem, przebiło się (z dużymi stratami) przez pierścień wroga, ale zostało rozdzielone. Brygada Podlaska dołączyła do wojsk SGO "Polesie" 20 IX w rej. Drohiczyna Poleskiego, a Brygada Suwalska przeszła do Puszczy Białowieskiej. Tam gen. Podhorski, po uzupełnieniu różnymi jednostkami, przeformował dn. 20 IX brygadę - w Dywizję Kawalerii "Zaza", składającą się z dwu nowych brygad: "Plis" (dwa pułki - płk Kazimierz Plisowski) i "Edward" (trzy pułki - płk Edward Milewski). 28 IX dywizja stoczyła z Niemcami bój pod Kijanami i Spiczynem o przeprawy na Wieprzu - i dopiero nocą 29/30 IX, już w ścisłym kontakcie z SGO "Polesie", znalazła się kilkanaście kilometrów na północny wschód od Kocka.

W dniach 28 i 29 IX nastąpiła reorganizacja oddziałów z uwzględnieniem dołączonej kawalerii i poprzednio wcielonych jednostek. Tutaj dywizję "Kobryń" przemianowano na 60 DP. Dokonano przydziału poszczególnych baterii i służb do określonych zespołów - dla ich taktycznego uzupełnienia. Jako przykłady dołączania do SGO "Polesie" (w różnym czasie) rozmaitych niewielkich oddziałów szukających kontaktu z większym, zwartym zgrupowaniem by dalej walczyć z wrogiem - można wymienić batalion Floty Pińskiej, czy prawie 300-tu osobową obsługę szkolnej eskadry lotniczej (dwa samoloty RWD i jeden PWS), której pilotami byli: por. pilot Edmund Piorunkiewicz i ppor. pil. Konstanty Radziwiłł. Określono także organizacyjną przynależność poszczególnych oddziałów - w tym całego dywizjonu kawalerii KOP "Niewirków" (do Podlaskiej Brygady). Grupa KOP (dowódca: Wilhelm Rückeman-Orlik), wycofująca się samotnie na zachód w ciągłych walkach z Sowietami i dywersantami, została 1 X rozbita przez Niemców pod Wytycznem - i tylko niewielka część żołnierzy dotarła samorzutnie do SGO "Polesie" w okolicach Kocka. Jeszcze w Szacku 25 IX dołączył do SGO batalion (dowódca ppłk Tadeusz Mikoś) z rozbitej przez Niemców SGO "Narew", a 28 IX we Włodawie dołączyło Zgr. "Brzoza", które po połączeniu ze Zgr. "Drohiczyn" utworzyło 50 DP.

Gdy 27 IX padła Warszawa - marsz w jej kierunku stał się bezprzedmiotowy. Wierzono jednak, że uporczywe przeciąganie walk w Polsce wywrze moralną presję na Francję, która wreszcie rozpocznie (przygotowaną już zapewne) ofensywę przeciw Niemcom. Aby odnowić i uzupełnić zapasy wojenne, nakazał gen.Kleeberg marsz w kierunku Dęblina, pod którym (w Stawach) znajdowała się Centralna Składnica Uzbrojenia. Nie wiedziano, że Składnica została zniszczona w połowie września.

Na całym szlaku bojowym, SGO "Polesie" staczała utarczki z wojskami niemieckimi i sowieckimi oraz z oddziałami dywersantów.

Największymi bitwami z wojskami sowieckimi były: zdobycie i utrzymanie przez cały dzień 29 IX wsi Jabłoń oraz bój 30 IX pod Milanowem i Kostrami, gdzie zdobyto dużo broni i amunicji, gdyż wróg wycofał się w panicznym popłochu. Obydwie zwycięskie bitwy, stoczone przez dywizję "Kobryń", zadały znaczne straty Sowietom (łącznie około 150 zabitych i około 100 jeńców), przy niewielkich stratach własnych.

Kontynuując marsz na Dęblin, wojska polskie zetknęły się 2 X z niemiecką 13-tą Dywizją Zmotoryzowaną. Tego dnia niemiecki atak na Kock został odparty. Ponieważ lotnicze rozpoznanie w dniu 2 X stwierdziło brak w promieniu 50 - 60 km większych jednostek niemieckich - można było pokusić się o rozbicie Niemców.

Gen. Kleeberg przyjął, podaną przez gen. Podhorskiego, propozycję działań zaczepnych. Przez cały dzień 4 X w rejonie wsi Wola Gułowska i Serokomla. Największy sukces odniosły polskie wojska 5 X, gdyż wszystkie jednostki dywizji niemieckiej zmuszone były do wycofania się. Klęska Niemców byłaby zupełna, gdyby nie zabrakło amunicji do dział.

Tymczasem z kierunku północnego zbliżała się już niemiecka 29-ta Dywizja Zmotoryzowana, z którą nawiązano kontakt bojowy. W tych warunkach, przy zupełnym braku amunicji, mimo korzystnej sytuacji i zapału żołnierzy - nie można było dalej prowadzić walki. Dlatego gen. Kleeberg zdecydował się na kapitulację.

Ostatni rozkaz do żołnierzy ma datę: 5 X 39 godz. 19.30. Generał dziękuje w nim żołnierzom za karność, odwagę i dochowanie Ojczyźnie wierności - do końca. Wyraża przy tym pewność, że żołnierze staną znów pod bronią, gdy zajdzie taka potrzeba.

Zawieszenie broni nastąpiło 5 X około godz. 22.30, podpisanie aktu kapitulacji w parę godzin później, a o godz. 10-tej dn. 6 X 39 - poszczególne jednostki SGO "Polesie" rozpoczęły składanie broni w wyznaczonych punktach.

Zaznaczyć należy, że dopiero tu, pod Kockiem, nastąpił koniec walk zbrojnych jesienią 1939 roku na terenie Polski - choć Niemcy już 1 X święcili w Warszawie uroczystą defiladą "ostateczny triumf" nad Polską.

Długi był szlak bojowy, oddziałów SGO "Polesie". Jego dowództwo miało swą siedzibę kolejno w: Pińsku, Lubieszowie, Kamieniu Koszyrskim, Tekli, Krymnie, Szacku, Włodawie, Kocku i (ostatnie) we wsi Krzywda. W całej kampanii - działania zbrojne SGO "Polesie" potwierdzają, że wojsko polskie po bohatersku spełniło swój żołnierski obowiązek obrony Ojczyzny i Jej honoru. Aż do kapitulacji, mimo ciągłego wycofywania się, Grupa nie poniosła ostatecznej klęski w bezpośrednich starciach, ani z wojskami niemieckimi, ani sowieckimi. Grupa do końca była zorganizowaną całością sprawnie dowodzoną i zdolną do stawiania wrogom skutecznego oporu - i to nawet przez akcje zaczepne.

Trudno obecnie ustalić liczbę żołnierzy SGO "Polesie", biorących udział w ostatnich walkach pod Kockiem, gdyż wielu z nich zdecydowało się nie oddać broni i wymknąć się Niemcom - zwłaszcza, że żadne jednostki wojsk polskich nie były okrążone przez wroga. Wg danych niemieckich, "po zaciekłych walkach" złożyło broń i dostało się do niewoli: dwu dowódców dywizji, 1.255 oficerów i 15.605 szeregowych. W ręce wroga trafiło m.in. 10.200 karabinów, 205 ciężkich karabinów maszynowych i 20 dział, a także 5.008 koni.

Dla porównania można podać, że dywizja piechoty na stopie wojennej powinna liczyć około 16.000 żołnierzy, 515 oficerów i nieomal 7 000 koni - łącznie ze swą artylerią i taborami. Jak widać, Samodzielna Grupa Operacyjna "Polesie" nieznacznie przekraczała obsadę żołnierską jednej dywizji piechoty.

Mimo niepełnych składów osobowych poszczególnych jednostek Grupy, wojsko to stanowiło do ostatka siłę znaczną, sprawną w działaniu i bardzo dobrze dowodzoną - a przy tym ogarniętą ogromną chęcią walki z najeźdźcami. Tych faktów żadna wroga propaganda nie może negować.

Generał brygady Franciszek Kleeberg, urodzony 1 II 1888 roku w Tarnopolu, zmarł w niewoli niemieckiej w 1942 roku w Weisser Hirsch koło Drezna.

Prochy Generała sprowadzono do kraju i pochowano na cmentarzu w Kocku w 50-tą rocznicę bitwy. Postawiono tu pamiątkowy obelisk.

Opracował: Marian Morawiecki

 


Koło Kombatantów przy AGH
Al. Mickiewicza 30. 30-059 Kraków
Koło czynne pon. - pt. w godz. 11:00 - 13:00
Telefon: (012) 617-36-05
E-mail: komb@agh.edu.pl