Komunikaty bieżące




 
                      
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
 
                  12 października A.D. 2011 -we środę

        o godz.11.40 w kaplicy Cmentarza Rakowickiego

          sprawowana będzie Msza Święta Pogrzebowa

            za naszą Koleżankę Krystynę MACIEJASZ.

      Po Mszy Świętej nastąpi odprowadzenie do grobu.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
                 
                        DZIEŃ PAMIĘCI OFIAR GESTAPO
                                  9 WRZEŚNIA 2011
                                            PIĄTEK

   9.00 - Msza święta w Kościele Św.Szczepana (Henryka         Sienkiewicza 19).
  10.00 - 10.50 - uroczysty apel ku czci ofiar gestapo - ul.Pomorska 2
  
           ***   dalszy plan pod adresem:www.mhk.pl ***
  


========================================
       W piątek 02 września  Anno Domini 2011. pogrzeb

               śp. Kolegi Bonifacego ŁUKASZEWICZA

 rozpocznie się  o godz.15-tej Mszą świętą w kościele parafialnym
                                 w RĄCZNEJ.



          O godz.13.45 na parkingu A.G.H. (przed Biblioteką Główną) będzie czekał autokar dla udających się na pogrzeb.

                                       {
wiersz córki śp. Pamięci Profesora Adama           Stefana Trembeckiego - Justyny Trembeckiej}

      Jeszcze ci chciałam
      tyle powiedzieć...

     Jeszcze zapytać się
     Tyle...

    Ale odszedłeś
    W przestrzeń nieznaną

    I pierzchły
    Przyszłości chwile.

    Wziąłeś dzieciństwo,
    Młodość,
    Dorosłość
    I starość kulejącą

    Mnie zostawiłeś
    Czarną laseczkę
    Z rączką
    Srebrzyście błyszczącą

    Na nic Ci ona
    Nie zda się - na nic
    Po tym gwałtownym odejściu
    Bez niej przemierzasz
    Boskie komnaty
    Swobodnie zmierzasz ku szczęściu.

    A ona wisi na mocnym gwoździu
    Nad łóżkiem
    W Twoim pokoju
    Prosta i czarna
    Srebrem zwieńczona
    Błyszcząca,
    Jak włosy moje.

    Kiedyś służyła
    Do innych celów... -
    Kiedyś ...-
    W przeszłości minionej.
    Ale nie wróci,
    Co przeminęło ...

    Klamka zapadła.

    Skończone. 

Wierszem tym połamała się Pani  Justyna z Kombatantami w AGH  na Spotkaniu  OPŁATKOWYM  towarzysząc Mamie Pani Marii Trembeckiej.
 Szczęść Boże!
======================================


27 października A.D. 2010 ok. godz. 11
-tej
    przed Aulą AGH (A-0, Ip.)

      z Jego Magnificencją Rektorem i Senatem Akademii    Górniczo - Hutniczej im.St.Staszica

    czcimy Pamięć Profesorów Aresztowanych i Pomordowanych przez Niemców w haniebnej tzw. "Sonderaktion Krakau".

(Podstępne aresztowanie miało miejsce
 6 listopada 1939 r. w Col. Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego).




OSTATNIE PRZEMÓWIENIE PREZYDENTA

LECHA KACZYŃSKIEGO

na dzień 10 kwietnia Anno Domini 2010.


Szanowni Przedstawiciele Rodzin Katyńskich! Szanowni Państwo!

W kwietniu 1940 roku ponad 21 tysięcy polskich jeńców z obozów i więzień NKWD zostało zamordowanych. Tej zbrodni ludobójstwa dokonano z woli Stalina, na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego. Sojusz III Rzeszy i ZSRR, pakt Ribbentrop-Mołotow i agresja na Polskę 17 września 1939 roku znalazły swoją wstrząsającą kulminację w zbrodni katyńskiej. Nie tylko w lasach Katynia, także w Twerze, Charkowie i w innych, znanych i jeszcze nieznanych miejscach straceń wymordowano obywateli II Rzeczypospolitej, ludzi tworzących podstawę naszej państwowości, nieugiętych w służbie ojczyzny. W tym samym czasie rodziny pomordowanych i tysiące mieszkańców przedwojennych Kresów były zsyłane w głąb Związku Sowieckiego, gdzie ich niewypowiedziane cierpienia znaczyły drogę polskiej Golgoty Wschodu.

Najbardziej tragiczną stacją tej drogi był Katyń. Polskich oficerów, duchownych, urzędników, policjantów, funkcjonariuszy straży granicznej i służby więziennej zgładzono bez procesów i wyroków. Byli ofiarami niewypowiedzianej wojny. Zostali zamordowani z pogwałceniem praw i konwencji cywilizowanego świata. Zdeptano ich godność jako żołnierzy, Polaków i ludzi. Doły śmierci na zawsze miały ukryć ciała pomordowanych i prawdę o zbrodni. Świat miał się nigdy nie dowiedzieć. Rodzinom ofiar odebrano prawo do publicznej żałoby, do opłakania i godnego upamiętnienia najbliższych. Ziemia przykryła ślady zbrodni, a kłamstwo miało wymazać ją z ludzkiej pamięci

Ukrywanie prawdy o Katyniu - efekt decyzji tych, którzy do zbrodni doprowadzili - stało się jednym z fundamentów polityki komunistów w powojennej Polsce: założycielskim kłamstwem PRL. Był to czas, kiedy za pamięć i prawdę o Katyniu płaciło się wysoką cenę. Jednak bliscy pomordowanych i inni, odważni ludzie trwali wiernie przy tej pamięci, bronili jej i przekazywali kolejnym pokoleniom Polaków. Przenieśli ją przez czas komunistycznych rządów i powierzyli rodakom wolnej, niepodległej Polsce. Dlatego im wszystkim, a zwłaszcza Rodzinom Katyńskim, jesteśmy winni szacunek i wdzięczność. W imieniu Rzeczypospolitej składam najgłębsze podziękowanie za to, że broniąc pamięci o swoich bliskich, ocaliliście Państwo jakże ważny wymiar naszej polskiej świadomości i tożsamości.

Katyń stał się bolesną raną polskiej historii, ale także na długie dziesięciolecia zatruł relacje między Polakami i Rosjanami. Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie w pełni zagoić i zabliźnić. Jesteśmy już na tej drodze. My, Polacy, doceniamy działania Rosjan z ostatnich lat. Tą drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzymując się na niej ani nie cofając.

Wszystkie okoliczności zbrodni katyńskiej muszą zostać do końca zbadane i wyjaśnione. Ważne jest, by została potwierdzona prawnie niewinność ofiar, by ujawnione zostały wszystkie dokumenty dotyczące tej zbrodni. Aby kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej. Domagamy się tych działań przede wszystkim ze względu na pamięć ofiar i szacunek dla cierpienia ich rodzin. Ale domagamy się ich także w imię wspólnych wartości, które muszą tworzyć fundament zaufania i partnerstwa pomiędzy sąsiednimi narodami w całej Europie.

Oddajmy wspólnie hołd pomordowanym i pomódlmy się nad ich głowami. Chwała bohaterom! Cześć Ich pamięci!

 

----------------------------------*********-------------------------********--------------------


  
KL Auschwitz-Birkenau w pamięci Polaków
Nasz Dziennik, 2010-01-27
Decyzja niemieckich okupantów o założeniu obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu zapadła w styczniu 1940 r., czyli cztery miesiące po rozpoczęciu przez nich II wojny światowej. Nie bez znaczenia były rezultaty spotkań z wysokimi przedstawicielami NKWD, na których uzgadniano zasadnicze elementy eksterminacyjnej polityki obu najeźdźców.

Obozy i miejsca odosobnienia zakładano w Niemczech od połowy lat 30., ale KL Auschwitz połączył trzy aspekty realizowania ideologii narodowo-socjalistycznej: izolacja, praca, zagłada.

"Arbeit macht frei"

27 kwietnia 1940 r. w wyniku przeprowadzonej przez Rudolfa Hössa wizji lokalnej Heinrich Himmler polecił założenie na terenie Oświęcimia obozu i rozbudowanie go przy wykorzystaniu osadzonych więźniów. Dwa dni później, 29 kwietnia, Höss został mianowany komendantem KL (Konzentrationslager) Auschwitz i już nazajutrz przybył, by objąć swoje obowiązki. 20 maja przywieziono 30 niemieckich przestępców kryminalnych wybranych spośród więźniów obozu w Sachsenhausen. Otrzymali numery od 1 do 30 i zostali mianowani więźniami funkcyjnymi wykonującymi rozkazy władz obozowych oraz SS.
14 czerwca 1940 r. z więzienia w Tarnowie przywieziono do KL Auschwitz pierwszy transport Polaków liczący 728 mężczyzn, którzy otrzymali numery od 31 do 758. W transporcie znajdowali się aresztowani w ramach akcji zarządzonej przez niemieckiego gubernatora Hansa Franka działacze polityczni i społeczni, wśród nich pewna liczba osób żydowskiego pochodzenia osadzonych jako część polskiej inteligencji. W ciągu pierwszego półrocza uwięziono, jeżeli obozowe rejestry są pełne, prawie 8000 osób. Ostatni, wydany 31 grudnia 1940 r., obozowy numer to 7879. Na rozkaz gen. SS Theodora Eickego, inspektora obozów koncentracyjnych, nad bramą wejściową umieszczono napis "Arbeit macht frei", czyli "Praca czyni wolnym". Była to narodowosocjalistyczna formuła propagandowa stosowana w programie zwalczania bezrobocia. Przeinacza ona słowa Jezusa z Ewangelii wg św. Jana 8, 32: "Prawda was wyzwoli" (w brzmieniu niemieckim: "Wahrheit macht frei"); miała ona zatem jawnie antychrześcijański rodowód i charakter. Taki sam napis widniał przy wejściu do innych niemieckich obozów koncentracyjnych, m.in. w Dachau, Gross-Rosen, Sachsenhausen i Theresienstadt. Na podstawie wytycznych, które podał kapo Kurt Müller, napis wykonał w więziennej ślusarni mistrz kowalstwa artystycznego Jan Liwacz (nr obozowy 1010). Podobno litera "B" została celowo odwrócona do góry nogami, jako wyraz niemego sprzeciwu wobec treści hasła. Pod bramą codziennie przechodziły komanda więźniów zmuszanych do niewolniczej pracy na zewnątrz obozu.
Na przełomie 1940 i 1941 r. KL Auschwitz stał się częścią subregionu przemysłowego, którego trzon stanowiła fabryka syntetycznego kauczuku IG Farbenindustrie w Monowicach. Konieczne okazało się zwiększenie liczby więźniów i utworzenie podobozów, których w sumie powstało 28. Największy, oddalony prawie cztery kilometry od KL Auschwitz, został założony na terenie wsi Brzezinka i otrzymał nazwę Auschwitz II albo Birkenau. 1 marca 1941 r. zapadła decyzja o rozbudowie KL Auschwitz, tak by mógł pomieścić 30 tys. więźniów, oraz o budowie w Brzezince obozu dla blisko 100 tys. więźniów i dostarczeniu koncernowi IG Farbenindustrie 10 tys. więźniów do budowy zakładów przemysłowych we wsi Dwory.
Od wiosny 1941 r. oprócz funkcji izolowania więźniów i zmuszania ich do niewolniczej pracy KL Auschwitz zaczął pełnić rolę miejsca zagłady. 14 marca na terenie tzw. Żwirowiska ("Kiesgrube"), znajdującego się obok budynku "Starego Teatru" ("Theatergebäude) zbudowanego pod koniec zaborów przez Austriaków, rozstrzelano 72 polskich więźniów politycznych. 23 kwietnia w odwecie za ucieczkę jednego z więźniów skazano na śmierć głodową w bunkrze dziesięciu zakładników. Od tego czasu egzekucje i wyroki śmierci były coraz częstsze. W maju rozpoczęto eksperymenty na uwięzionych Polkach w dziedzinie taniej i szybkiej sterylizacji. W "Raporcie sytuacyjnym za okres 1.4. do 14.8.1941", który znajduje się w aktach Delegatury Rządu RP na Kraj, czytamy: "Obozy - najwięcej Polaków przebywa (i ginie) wciąż w Oświęcimiu. Śmiertelność oczywiście mniejsza niż w miesiącach zimowych, gdy przeciętna dzienna wynosiła kilkadziesiąt, a maksymalnie 86 osób dn. 28 X 40". Tak więc od początku niemieckiej okupacji Oświęcim stał się ponurym symbolem martyrologii Polaków.

Ku "ostatecznemu rozwiązaniu kwestii żydowskiej"

Sytuacja przybrała nowy obrót po ataku 22 czerwca 1941 r. hitlerowskiej III Rzeszy na stalinowski Związek Sowiecki. Do dzisiaj nie jest jasne, co więcej - stanowi swoiste tabu, rzetelne ustalenie, co tak radykalnie poróżniło wczorajszych sojuszników związanych paktem Ribbentrop - Mołotow, który we wrześniu 1939 r. wcielili w życie, dokonując czwartego rozbioru Polski. Na podbitych w wyniku ofensywy niemieckiej terenach mieszkało kilka milionów Żydów i w sztabie Hitlera rozpoczęły się gorączkowe narady, co z nimi zrobić. W tych warunkach kształtów zaczęła nabierać koncepcja ich masowej zagłady.
28 lipca 1941 r. spośród więźniów KL Auschwitz wyselekcjonowano 573 osoby, które skierowano do Sonenstein. Zostały zagazowane w tamtejszej łaźni, do której przez prysznicowe otwory wpuszczono tlenek węgla (Kohlenoxyd). Nazajutrz Höss omawiał z Himmlerem sprawę technicznego rozwiązania "kwestii żydowskiej" i otrzymał rozkaz przygotowania w ciągu czterech tygodni planu budowy urządzeń służących do masowego zabijania ludzi. W sierpniu rozpoczęto zabijanie chorych więźniów zastrzykami dożylnymi, ustalając, że najszybciej zabija dosercowy zastrzyk z fenolu. 14 sierpnia, po kilkunastu dniach cierpień w bunkrze, został zabity takim właśnie zastrzykiem franciszkanin o. Maksymilian Kolbe, który dobrowolnie zgłosił się na śmierć głodową za innego więźnia. Na ścianach tego bunkra oraz obozowych cel do dzisiaj widnieją wydrapane lub wymalowane przez więźniów chrześcijańskie symbole religijne.
W sierpniu 1941 r. do KL Auschwitz przybył Adolf Eichmann w celu określenia formy masowej likwidacji ludzi. Zdecydowano, że będzie się ona odbywała przy użyciu gazu, bo rozstrzeliwanie, zwłaszcza kobiet i dzieci, stanowiłoby zbyt wielkie obciążenie psychiczne dla plutonów SS. Pod koniec sierpnia użyto w KL Auschwitz gazu - cyklonu B (stosowanego przez firmę Tesch und Stabenow w tępieniu robactwa) do zabijania jeńców sowieckich przywiezionych z frontu wschodniego. 3 września w ten sam sposób uśmiercono 250 chorych i 600 kolejnych więźniów sowieckich. Natomiast na Żwirowisku w pobliżu budynku Starego Teatru wciąż trwały egzekucje więźniów i zakładników polskich.
Latem i jesienią 1941 r. odbywały się w Berlinie spotkania i konsultacje, na których omawiano plany masowej eksterminacji ludności żydowskiej. Pełnomocnicy Eichmanna szczegółowo przedstawiali sytuację w poszczególnych okupowanych przez Niemców krajach, zwracając uwagę na trudności, jak sprawa pomieszczeń dla zatrzymanych, przygotowanie odpowiedniej liczby pociągów, opracowanie rozkładów jazdy itd. Ustalono, że koszty transportu jednego więźnia nie mogły przekraczać 18 fenigów. 20 stycznia 1942 r., czyli po półtora roku funkcjonowania KL Auschwitz, na konferencji w Wannsee na przedmieściach Berlina zapadła decyzja o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej" (die Endlösung der Judenfrage). Heydrich oświadczył, że postanowiono definitywnie położyć kres ich emigracji i rozpocząć "ewakuację na Wschód". Powoływał się na "praktyczne doświadczenia" i podkreślał, że Europa zostanie gruntownie "przeczesana" (durchgekammt) pod kątem "oczyszczenia" jej z Żydów.

Auschwitz II, czyli Auschwitz-Birkenau

15 lutego 1942 r. przywieziono do KL Auschwitz pierwszy transport Żydów aresztowanych na Górnym Śląsku. Kolejne transporty przybywały z Bytomia i Katowic w grupach liczących po kilkaset osób. Więźniów zabijano cyklonem B w KL Auschwitz. Od początku marca 1942 r. transporty Żydów kierowano nie do obozu Auschwitz, lecz do Birkenau. Około 20 marca uruchomiono tam, w przerobionym na ten cel wiejskim domu, komory gazowe. Uśmiercono w nich kolejne transporty Żydów polskich ze Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Zwłoki pomordowanych grzebano w masowych grobach na pobliskiej łące, zaś grabarzy zabijano po każdej akcji zastrzykami z fenolu. Nieco później utworzono specjalną drużynę (Sonderkommando), złożoną z więźniów żydowskich, którzy zajmowali się usuwaniem i grzebaniem zwłok. 26 marca przywieziono z Ravensbrück duży transport więźniarek i utworzono tzw. oddział kobiecy (Frauenabteilung). Były to kryminalne więźniarki niemieckie, które otrzymały numery od 1 do 999 i objęły funkcje blokowych oraz kapo. Tego samego dnia przywieziono dokładnie tyle samo Żydówek z Popradu na Słowacji, które otrzymały numery od 1000 do 1998. Był to pierwszy transport zarejestrowany przez RSHA IV B4, czyli tzw. Referat Żydowski. Wkrótce zbudowano w Birkenau specjalną rampę, która służyła do selekcji więźniów. Coraz częstsze stawały się też przeprowadzane na Żydach i Cyganach okrutne eksperymenty medyczne.
Między 22 marca a 25 czerwca 1943 r. ukończono w Birkenau budowę i oddano do użytku cztery krematoria wraz z komorami gazowymi. Zabijano w nich jednorazowo setki, a nawet tysiące ludzi, w ogromnej większości Żydów, kierowanych na zagładę zaraz po przybyciu do obozu. Byli wśród nich również chrześcijanie żydowskiego pochodzenia (o ich losie przesądzały bowiem względy rasowe), jak Edyta Stein (s. Benedykta od Krzyża), kanonizowana 11 października 1998 r. przez Jana Pawła II. Maksymalna rozbudowa i funkcjonowanie Auschwitz II przypadło na okres od maja 1943 do września 1944 roku. Wymordowano wtedy niemal 70 proc. wszystkich ofiar. Wiosną 1944 r. przywożono w transportach blisko 10 000 osób dziennie. Masowo, na podstawie narodowosocjalistycznych kryteriów rasowych, zaraz po przybyciu do obozu zabijano Żydów i Cyganów.
Od września 1944 r. Niemcy rozpoczęli stopniową likwidację KL Auschwitz-Birkenau. Przystąpili do niszczenia materialnych śladów zbrodni, wysadzając w powietrze komory gazowe i krematoria. Podjęli też ewakuację ocalałych więźniów, która odbywała się w tak straszliwych warunkach, że nie ulega wątpliwości, iż chodziło o fizyczną likwidację świadków ludobójstwa. 27 stycznia 1945 r. na teren obozu wkroczyły wojska sowieckie. W Auschwitz doliczono się blisko 1200 chorych więźniów, w Birkenau prawie 6000, w tym 4000 kobiet, natomiast w Monowicach - 600 chorych. Według najbardziej prawdopodobnych szacunków w kompleksie KL Auschwitz-Birkenau niemieccy oprawcy zamordowali prawie półtora miliona ludzi, z których blisko 85-90 proc. stanowili Żydzi. Kolejną grupę ofiar, szacowaną na 70 000 - 120 000 osób, stanowili Polacy, a następną Cyganie (blisko 21 000) i sowieccy jeńcy wojenni (niemal 15 000); pozostałe ofiary to więźniowie innych narodowości.
Sedno ideologii zrealizowanej w Auschwitz wyrażają słowa, które wypowiedział Otto Thierack, minister sprawiedliwości (!) III Rzeszy: "Musimy uwolnić naród niemiecki od Polaków, Rosjan, Żydów i Cyganów". Na niemieckiej liście proskrypcyjnej Polacy zajmowali następne miejsce po Żydach. Jan Paweł II podczas spotkania z przedstawicielami społeczności żydowskiej w Polsce (14 czerwca 1987 r.) powiedział: "Wasze zagrożenie było i naszym zagrożeniem. To nasze nie zrealizowało się, nie zdążyło zrealizować się w takiej mierze. Tę straszliwą ofiarę wyniszczenia ponieśliście wy, można powiedzieć, ponieśliście za innych, którzy także mieli być wyniszczeni".

Pamięć okaleczana

Kolejne rządy komunistyczne w powojennej Polsce prowadziły politykę otwartej wrogości wobec religii i Kościoła katolickiego oraz forsowania odgórnej indoktrynacji i ateizacji społeczeństwa. Nie było w niej miejsca na ukazywanie martyrologii chrześcijan, nie dopuszczano również do obecności symboli religijnych ani zbiorowej manifestacji przekonań i uczuć religijnych. Pewna odwilż nastąpiła po pobycie w czerwcu 1979 r. Jana Pawła II na terenie byłego obozu zagłady. Gdy jednak kilka lat później w budynku Starego Teatru karmelitanki założyły klasztor kontemplacyjny, siła sprzeciwu - motywowanego tymi samymi pobudkami, które dominowały w podejściu komunistów - była tak ogromna, że siostry musiały przenieść się w inne miejsce. Na terenie Żwirowiska przylegającego do klasztoru pozostał krzyż umieszczony tam w maju 1988 roku. Za chybioną i całkowicie nieodpowiedzialną trzeba uznać postawę i poczynania tych - na szczęście nielicznych - katolików polskich, którzy przyłączyli się do natarczywych żądań usunięcia tego krzyża. Upamiętnia on martyrologię polską i katolicką oraz pełni rolę symbolu chrześcijańskiego i narodowego. Zarówno dawniej, jak i dziś stanowi też znak oporu wobec usuwania chrześcijaństwa z życia publicznego.
W 1979 r. dawny KL Auschwitz został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. W uzasadnieniu czytamy: "Auschwitz-Birkenau, pomnik ludobójstwa Żydów dokonanego z premedytacją przez reżim nazistowski (Niemcy 1933-1945) oraz śmierci niezliczonej rzeszy innych osób to niezbity dowód jednego z największych przestępstw, jakich kiedykolwiek dopuszczono się przeciw ludzkości (...). Miejsce to jest dla całego rodzaju ludzkiego kluczowym miejscem pamięci o Holokauście, polityce rasizmu i barbarzyństwie". Nie ma tutaj nawet wzmianki o okolicznościach utworzenia KL Auschwitz ani o jego pierwotnym przeznaczeniu, ani o Polakach, którzy byli pierwszymi ofiarami izolacji i pracy przymusowej oraz realizowania śmiercionośnej ideologii. Ten brak był i jest na tyle dotkliwy, że często sprzyja bredniom w rodzaju: "polskie obozy koncentracyjne". W 2007 r. udało się uzyskać przynajmniej tyle, że wspomniany Komitet zatwierdził, nie bez wahań i zwlekania, zmianę nazwy obiektu na: "Auschwitz-Birkenau: niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945)".
Okaleczanie pamięci o Auschwitz można zilustrować wieloma przykładami. Wybierzmy dwa. 14 czerwca 2010 r. przypadnie 70. rocznica utworzenia obozu upamiętniająca pierwszy transport polskich więźniów z Tarnowa. Na straży tej pamięci stoi Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich, które od kilkunastu lat stara się przeciwdziałać szkodzącym Polsce i Polakom tendencjom do przeinaczania i zacierania pamięci, organizuje też uroczyste obchody. W 2006 r. ChSRO doprowadziło - po latach starań - do uchwalenia przez Sejm RP obchodów 14 czerwca jako Dnia Pamięci o Polskich Ofiarach KL Auschwitz. Niestety, realizowanie tej uchwały natrafia na mur niechęci i milczenia. Rocznicowe obchody mają w gruncie rzeczy charakter lokalny, a wiadomości o nich z trudem przebijają się do środków masowego przekazu. Niewielkie zainteresowanie w tej kwestii wykazują kancelarie prezydenta i premiera.
Druga symboliczna data to 27 stycznia, obchodzona w tym roku jako 65. rocznica oswobodzenia KL Auschwitz. Kilka lat temu ONZ podjęła rezolucję proklamującą ten dzień jako Dzień Zagłady, co kojarzy się wyłącznie z zagładą Żydów. Międzynarodowe inicjatywy i obchody zakrojone są na tak wielką skalę, że coraz bardziej utrwala się przekonanie, iż Auschwitz to jedynie miejsce i symbol holokaustu. W organizowanych w Oświęcimiu uroczystych i medialnie nagłaśnianych obchodach systematycznie biorą udział władze państwowe RP.
Wielka odpowiedzialność za ustrzeżenie i krzewienie prawdy historycznej spoczywa na Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej, która powstała w 2000 r. na skutek jednostronnej reorganizacji istniejącej od 1990 r. Międzynarodowej Rady Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, a także na dyrekcji Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Gdy w drugiej połowie grudnia 2009 r. znad obozowej bramy skradziono historyczny napis, kradzież była przedstawiana tak, jak gdyby dotyczyła jedynie Żydów i godziła w ich wrażliwość. Paradoks polega na tym, że żydowskie ofiary Birkenau, masowo kierowane do komór gazowych, nie widziały tego napisu, bo go tam nie było. Trzeba nadmienić, że Żydzi, którzy odwiedzają Oświęcim, są zdziwieni i zaskoczeni, że napis, który traktują jako symbol zagłady, znajduje się nie w Birkenau, gdzie masowo mordowano ich najbliższych, ale w Auschwitz I, czyli tam, gdzie zdecydowaną większość ofiar stanowili Polacy.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski


Ks. prof. Waldemar Chrostowski - członek Międzynarodowej Rady Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau (1990-2000); współzałożyciel i członek Rady Fundacji Pamięci Ofiar Obozu Zagłady Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.






   
Doradztwo mędrców?
Nasz Dziennik, 2010-02-02

Słyszymy, że powołana została grupa ekspercka mająca służyć władzy prezydenckiej, a składająca się z socjologów i ekonomistów. Czy taki dobór specjalistów wystarczał, żeby doradzać w kierowaniu państwem? Gdyby tylko móc zapytać o to Platona, to z pewnością postulowałby dopuszczenie jeszcze do głosu filozofa - miłośnika mądrości. Uzdatniony miałby on być do takiego politycznego doradztwa nie tylko i nie nade wszystko z racji przejścia przez przygotowawczy dla filozofii kurs matematyki - jako ćwiczenie duchowe odrywający od przemijającego świata zmysłów - ale nade wszystko dlatego że tylko filozofia jest wglądem w istotę rzeczywistości, dociera do tego, co konieczne, niezmienne i ogólne. Ani ekonomia, ani socjologia, ani jakakolwiek inna nauka tzw. szczegółowa takich wglądów w istotę rzeczywistości nie dokonują. Jakże kierować państwem bez ujęcia istoty człowieka, istoty państwa i istoty służby politycznej?

Łatwo jednak zrozumieć niepokoje i problemy władzy poszukującej dzisiaj filozofów-mędrców w roli politycznych doradców. Po nowożytnej zmianie programu naukowego i filozoficznego dysponujemy aktualnie nie tylko wyjątkową nadprodukcją "mędrców", ale i bardzo boleśnie wspominamy polityczne doradztwo "filozofów" takich jak: John Locke, Jean Jacques Rousseau, Zygmunt Freud i Karol Marks. Po ostatnich politycznych wyczynach znanych polityków mających ukończone studia filozoficzne - i po doświadczeniach obowiązkowego kursu tzw. filozofii podczas studiów w PRL - można też doświadczyć pokusy, aby wrzucić wszystkich filozofów do jednego worka i radzić, żeby go nigdy nie otwierać w celu zabezpieczenia świeżego społecznego powietrza.
Porządni filozofowie-mędrcy dotychczas jednak imponująco spisali się w swoim doradztwie politycznym, chociaż nie zawsze chciano od razu skorzystać z tych rad. I tak np. Sokrates wprawdzie znakomicie doradził Kritiaszowi, aby zadbał w swoim życiu o ludzki poziom, a nie przejmował obyczajów wieprza, praktykując pederastię, to jednak jego były uczeń nie zechciał z tej rady skorzystać. Zostawszy pewnie z tego powodu tyranem, zalał Ateny krwią niewinnych obywateli podczas kierowania rządem tzw. trzydziestu tyranów. Chociaż Kritiasz z dobrej rady Sokratesa nie zechciał skorzystać, to jednak pozostaje ona aktualna w naszych czasach rozpolitykowanego homoseksualizmu.
Z doradztwa politycznego do dzisiaj powinien słynąć też Platon. Wprawdzie bezskutecznie próbował uczynić z Syrakuz - dławionych przez tyranów Dionizosów - krainę rządzoną przez mędrców, to jednak imponuje nam gotowością wypełnienia najtrudniejszych i skrajnie niebezpiecznych politycznych misji. Współcześni nam politycy nieraz przecież tracą ducha już w obliczu utraty poselskiej diety i przejścia na własne utrzymanie.
Ale nawet w ciągu swojego życia niektórzy filozofowie-mędrcy odnosili polityczne sukcesy. Przykładem może być Archytas z Tarentu, pitagorejski filozof i matematyk, który uratował Platona przed śmiercią ze strony wspomnianego tyrana w Syrakuzach. Chociaż Tarent (grecka kolonia) był państwem demokratycznym, to jednak co roku mieszkańcy powierzali władzę właśnie Archytasowi. Pewnie zasłynął wśród nich nie tylko z mądrości, ale i z życzliwości, którą okazał także Platonowi, w odpowiedzi na jego prośbę wysyłając mu niezwłocznie pomoc. Zasłużył sobie za to na dożywotnią przyjaźń ateńskiego filozofa. Dzisiaj zaś politycy nieraz najbardziej trapią się problemami oligarchów, a nie najsłabszych obywateli, jak można wnioskować, przyglądając się konwulsjom rozmaitych sejmowych komisji śledczych.
Pitagorejczycy mieli wiele innych politycznych sukcesów, co widzimy w biografii już samego Pitagorasa. Podobno nawet został poproszony przez mieszkańców Krotonu (kolonii greckiej w Italii) o przejęcie władzy i uratowanie miasta przed sąsiadami, Sybaris, inną grecką kolonią. Do dzisiaj ciąży na jej mieszkańcach zła sława rekordu ludzkości w umiłowaniu wygód i rozkoszy. Natomiast mieszkańcy Krotonu zasłynęli w starożytności jako kwitnący zdrowiem z racji nie tylko zdrowego odżywiania się, ale także z powodu unikania wszelakiego nieumiarkowania. Stało się tak dzięki radom Pitagorasa. Udało się mu nawet przekonać tamtejszych mężczyzn do seksualnego opanowania i - jak podaje Jamblich w swojej starożytnej biografii Pitagorasa - pozbyto się w tym mieście sprzedajnych kobiet. Dzięki nagromadzonym w ten sposób wewnętrznym siłom pokonano Sybaris, co utrwalono na wieki w pamięci historycznej, nadając określeniu "sybaryta" sens wyłącznie pejoratywny. Nasi politycy zdają się jednak nieraz bardziej liczyć na siłę NATO czy kurs euro i nie zamierzają zatroszczyć się o szacunek dla kobiet w państwie.
Potrzeba nam zatem pilnie powrotu do wypróbowanego doradztwa politycznego.


Marek Czachorowski




 

                
Zebrania Zarządu odbywają się w środy o godzinie 12:00.

 


Koło Kombatantów przy AGH
Al. Mickiewicza 30. 30-059 Kraków
Koło czynne pon. - pt. w godz. 11:00 - 13:00
Telefon: (012) 617-36-05
E-mail: komb@agh.edu.pl